Witajcie KOCHANI:)
A jednak się udało wrzucić zdjęcie, widać problemem był komputer na jakim to robiliśmy. Jakkolwiek ciesze się ze działa. Wczoraj byliśmy nad oceanem znowu ale tu w Melbourne. Bardziej w portowej części, mieliśmy frajdę obserwować jak wielki transportowiec wpływał do portu (chyba największą frajdę miała Krysia). Był bardzo silny wiatr. Madzia i Tymek musieli na prawdę walczyć żeby nie zostać popchniętym gdzieś tam do oceanu:) Dziś kolejny dzień wietrzny, i wieczorem "obiad egipski"( jak się okazało żona Johna the II jest z pochodzenia Egipcjanka i jej mama zaoferowała nam egipski obiad) ciekawe co będziemy jeść?? Tak jak tu jesteśmy to każdego dnia jemy coś innego. W Australii jest tyle różnych narodowości a tym samym tyle różnych kuchni a każda kuchnia tyle różnych dan, wiec pod względem jedzenia Sławek czuje się tu jak w niebie;) Nie ukrywam że ja też, będzie nam tego brakować niewątpliwie. Ten tydzień ucieka nam bardzo szybko, jak już pisałam spędzamy go na odwiedzaniu ziomków tutejszych, rewanżujących się za nasza gościnę w Polsce;);), do tego tez parę fajnych spotkań w kościele, dziś spotkanie o misjach w Afryce, niestety ja musiałam zostać z dziećmi, ale Sławuś wiernie mi relacjonuje wszystko. Jutro spotkanie w sprawie działań młodzieży i z młodzieżą. itd... Dużo tego wszystkiego, musimy usiąść spokojnie i spisać to wszystko czego mogliśmy się nauczyć tutaj, wyciągnąć wnioski. Ok to tyle na dziś, dziś wolna chata jeszcze parę godzin wiec czas na czytanie książki i kawkę:) a za tydzień o tej porze będziemy dolatywać do Londynu. Hmmm jak ten czas szybko ucieka.
Pozdrowienia dla Dziadostwa naszego kochanego z obu stron, dla Krewnych ziomalów, i Ziomalów pozostałych:):):):) KOCHAMY WAS BARDZO WSZYSTKICH.
środa, 22 lipca 2009
poniedziałek, 20 lipca 2009
Dzien ? ciezko policzyc ktory
WITAJCIE KOCHANI :)
Witamy po tygodniowej przerwie. Ze zdjeciami nie bedziemy sie juz wysilac, cos sie popsulo i nie dziala jak powinno. Ostatnie dni spedzilismy w Qeensland, piekne okolicznosci przyrody i tego niepowtazalne:) Karmilismy kangury papugi, widzielismy delfiny, dzieci mialy atrakcje jak wesole miasteczko lowienie ryb, ale to co najlepsze chyba (jak dla mnie Krystyny) to plywanie w Oceanie, ciepla w miare woda,i czysta, ale za to straszliwie slona( idealna na plukanie bolacego gardla, albo do robienia ogrkow kiszonych;))poza tym fale, piaseczek. Plywanie na falach to prawdziwa frajda( dla Madzi przerazajace przezycie). Jestesmy juz w Melbourne ostatni tydzien i jeden dzien, a wiec to bedzie tydzien na odwiedzenie ziomkow ostatni raz, i coz najgorsze przed nami -koszmar pakowania. To od dwoch nocy spedza mi sen z oczu. Mam nadzieje ze jakos to madrze wykombinujemy. Slawka ksiazki to nie lada wyzwanie.
Poza tym mamy sie dobrze, czujemy sie dobrze. Jestesmy rozpieszczani na kazdym kroku ( jeszcze nas nie maja dosc- chyba nas nie poznali do konca:):))
Prosze zeby ktos z Olesna napisal nam na gg jak sie maja nasi rodzice, Sa ty masz numer do mojego taty( prosze zadzwon i napisz jak u nich i jak u Jagielow:)) Pozdrawiamy Was serdecznie i do zobaczenia juz za 10 dni??
Witamy po tygodniowej przerwie. Ze zdjeciami nie bedziemy sie juz wysilac, cos sie popsulo i nie dziala jak powinno. Ostatnie dni spedzilismy w Qeensland, piekne okolicznosci przyrody i tego niepowtazalne:) Karmilismy kangury papugi, widzielismy delfiny, dzieci mialy atrakcje jak wesole miasteczko lowienie ryb, ale to co najlepsze chyba (jak dla mnie Krystyny) to plywanie w Oceanie, ciepla w miare woda,i czysta, ale za to straszliwie slona( idealna na plukanie bolacego gardla, albo do robienia ogrkow kiszonych;))poza tym fale, piaseczek. Plywanie na falach to prawdziwa frajda( dla Madzi przerazajace przezycie). Jestesmy juz w Melbourne ostatni tydzien i jeden dzien, a wiec to bedzie tydzien na odwiedzenie ziomkow ostatni raz, i coz najgorsze przed nami -koszmar pakowania. To od dwoch nocy spedza mi sen z oczu. Mam nadzieje ze jakos to madrze wykombinujemy. Slawka ksiazki to nie lada wyzwanie.
Poza tym mamy sie dobrze, czujemy sie dobrze. Jestesmy rozpieszczani na kazdym kroku ( jeszcze nas nie maja dosc- chyba nas nie poznali do konca:):))
Prosze zeby ktos z Olesna napisal nam na gg jak sie maja nasi rodzice, Sa ty masz numer do mojego taty( prosze zadzwon i napisz jak u nich i jak u Jagielow:)) Pozdrawiamy Was serdecznie i do zobaczenia juz za 10 dni??
środa, 15 lipca 2009
Dzien27
Jestesmy juz na miejscu, mam na chwile kompa. okolica przepiekna mieszkamy na prawie wyspie, woda z kazdej strony. Pisze zeby wyjasnic ze mamy jakis problem z blogiem i nie da rady wrzucac zdjecia, dwa razy probowalam i dwa razy skonczylo sie porazka. Wiec bedziecie musieli uzbroic sie w cierpliwosc i poczekac do naszego powrotu. Jakkolwiek przesylamy Wam wszystkim pozdrowienia za chwile smigamy na plaze potem wracamy na lunch do domu i dzieci smigaja na basen, jutro jedziemy ogladac rekiny. to tyle w skrocie.
poniedziałek, 13 lipca 2009
Dzien 17-24
Witajcie KOCHANI
Bardzo chcelismy wrzucic zdjecia i powiem tak byly juz wklejone i opisy i wszytski bylo super ale niestety nie zapisalo wiadomosci i cala praca poszla na marne, a ja nie mam dzis za duzo czasu zeby siedziec przy kompie. Moze jutro jeszcze sie uda cos zdzialac, dlatego dzis tylko napisze jak bylo i co porabialismy przez ten tydzien, a jak jutro sie uda to wrzuce zdjecia i cos skrobne przy kazdym.
A wiec w niedziele o 16.oo wylecielismy z Melbourne do Sydney, wieczorem jedynie udalo sie pojsc cos zjesc i do spania. Poniedzialek okazal sie bardzo dobrym dniem pod wzgledem zwiedzania, podjechalismy pociagiem do miejsca skad odplywaja promy przewozace ludzi na druga strone zatoki skad widac pieknie Ocean. Tam tez jest Opera House ( nie wiem czy tak sie to pisze), i widok na wielki most nad zatoka, widoki piekne, tam tez wsiedlismy na prom i poplynelismy na druga strone zatoki, gdzie moglidmy pomoczyc nogi w falach Oceanu, pozbierac pare muszelek, i przemoczyc spodnie w falach ktore zaskakiwaly swoja sila. wrocilismy pozno wieczorem do domu. Nastepny dzien wybralismy sie na zakupy, trampki Tymka i Madzi nie nadawy sie juz do chodzenia, a i moje buty sie posypaly wiec musielismy znlezc cos zastepczego:)
Wieczorem pojechalismy na stadion olimpijski gdzie rozpoczynala sie konferencja Hillsong. Otwarcie konferencji bardzo spektakularne, ale i wspaniale przezycie duchowe, 22ooo ludzi razem wiebiacych Boga-WOW!!!! To naprawde robi wrazenie, kultura ludzi, ich uprzejmosc milosc do ludzi powalaja. Konferencja trwala do piatku od 9.00 rano do 9.00 wieczorem z przerwami na lunch, kawe.
W piatek obchodzilismy nasza 10 rocznice slubu, to co mglismy doswiadczyc to prawdziwa niespodzianka. Akurat w ten dzien tematem przewodnim konfy byla NIEZACHWIANA MILOSC, moglismy doswiadczyc wspanialych chwil. Bog nas zaskakiwal na kazdym kroku, gdy wrocilismy do domu w nocy w piatek czekl na nas torcik, winko i zyczenia;):):) Nastepnego dnia w poludnie zbieralismy sie na lotnisko i wracalismy do Melbourne. Niedziela minela bardzo szybko, dzis pranie, spakowanie sie na nowo i jutro lecimy na Zlote Wybrzeze, na nasze wakacje gdzies blisko Oceanu, siedzimy tam do soboty, watpie ze bedziemy miec dostep do komputera i internetu (moze to i dobrze:):)) tam jest duzo cieplej niz tu, wiec powinnismy cieszyc sie spacerami po plazy i taplaniem w wodach Oceanu. To jest szokujace ja Bog nas tu zaskakuje.
A teraz najwazniejsza wiadomosc, Slawek czuje sie coraz lepiej kazdy dzien jest dniem w ktorym mozmey widziec jak Bog go uzdrawia, wsystkie symptomy choroby ustepuja. Na konferencji mogismy duzo uslyszec o uzdrowieniu jakby Bog mowil to wlasnie dla nas, i modlitwy wielu ludzi, widzimy owoc tego, szczegolnie ostatni tydzien, piatek jakby dzien przelomu. Dziekujemy Wam wszystkim, ze jestescie z nami w modlitwach. wierzymy ze uzdrowienie Slawka dokonalo sie juz na krzyzu, gdy Jezus na nim umarl a potem zmartwychwstal, teraz to sie urzeczywistnia w naszym zyciu:):) Mnie to bardzo cieszy, widze jak kazdy dzien jest dniem gdzie stawiamy krok do przodu i ogladamy Boze uzdrownienie. To sie dzieje:):):) Bedac w Polsce Bog dal nam fragment, ktory sie urzeczywistnia: Ewangelia Jana 11: 4 " A uslyszawszy to Jezus, rzekl: Ta choroba nie jest na smierc, lecz na chwale Boza, aby Syn Bozy byl przez nia uwielbiony."
Dokladnie tego doswiadczamy i dlatego pisze o tym tak ot publicznie, bo chcemy w ten sposob oddac Bogu chwale za to czego dokonal , aby wszyscy mogli o tym sie dowiedziec ze Jezus jest prawdziwym, zywym Bogiem, ktory nas bardzo kocha.
to tyle na dzis jutro postaram sie dodac zdjecia, ale nie obiecuje, bo nie wiem o ktorej wyjezdzamy. Pozdrawiamy WAS bardzo mocno, zaczynamy juz troche tesknic:) Dziadostwa nasz kochane calujemy i krewnych takze, no a dla calej reszty ziomali usciski:):):):)
Bardzo chcelismy wrzucic zdjecia i powiem tak byly juz wklejone i opisy i wszytski bylo super ale niestety nie zapisalo wiadomosci i cala praca poszla na marne, a ja nie mam dzis za duzo czasu zeby siedziec przy kompie. Moze jutro jeszcze sie uda cos zdzialac, dlatego dzis tylko napisze jak bylo i co porabialismy przez ten tydzien, a jak jutro sie uda to wrzuce zdjecia i cos skrobne przy kazdym.
A wiec w niedziele o 16.oo wylecielismy z Melbourne do Sydney, wieczorem jedynie udalo sie pojsc cos zjesc i do spania. Poniedzialek okazal sie bardzo dobrym dniem pod wzgledem zwiedzania, podjechalismy pociagiem do miejsca skad odplywaja promy przewozace ludzi na druga strone zatoki skad widac pieknie Ocean. Tam tez jest Opera House ( nie wiem czy tak sie to pisze), i widok na wielki most nad zatoka, widoki piekne, tam tez wsiedlismy na prom i poplynelismy na druga strone zatoki, gdzie moglidmy pomoczyc nogi w falach Oceanu, pozbierac pare muszelek, i przemoczyc spodnie w falach ktore zaskakiwaly swoja sila. wrocilismy pozno wieczorem do domu. Nastepny dzien wybralismy sie na zakupy, trampki Tymka i Madzi nie nadawy sie juz do chodzenia, a i moje buty sie posypaly wiec musielismy znlezc cos zastepczego:)
Wieczorem pojechalismy na stadion olimpijski gdzie rozpoczynala sie konferencja Hillsong. Otwarcie konferencji bardzo spektakularne, ale i wspaniale przezycie duchowe, 22ooo ludzi razem wiebiacych Boga-WOW!!!! To naprawde robi wrazenie, kultura ludzi, ich uprzejmosc milosc do ludzi powalaja. Konferencja trwala do piatku od 9.00 rano do 9.00 wieczorem z przerwami na lunch, kawe.
W piatek obchodzilismy nasza 10 rocznice slubu, to co mglismy doswiadczyc to prawdziwa niespodzianka. Akurat w ten dzien tematem przewodnim konfy byla NIEZACHWIANA MILOSC, moglismy doswiadczyc wspanialych chwil. Bog nas zaskakiwal na kazdym kroku, gdy wrocilismy do domu w nocy w piatek czekl na nas torcik, winko i zyczenia;):):) Nastepnego dnia w poludnie zbieralismy sie na lotnisko i wracalismy do Melbourne. Niedziela minela bardzo szybko, dzis pranie, spakowanie sie na nowo i jutro lecimy na Zlote Wybrzeze, na nasze wakacje gdzies blisko Oceanu, siedzimy tam do soboty, watpie ze bedziemy miec dostep do komputera i internetu (moze to i dobrze:):)) tam jest duzo cieplej niz tu, wiec powinnismy cieszyc sie spacerami po plazy i taplaniem w wodach Oceanu. To jest szokujace ja Bog nas tu zaskakuje.
A teraz najwazniejsza wiadomosc, Slawek czuje sie coraz lepiej kazdy dzien jest dniem w ktorym mozmey widziec jak Bog go uzdrawia, wsystkie symptomy choroby ustepuja. Na konferencji mogismy duzo uslyszec o uzdrowieniu jakby Bog mowil to wlasnie dla nas, i modlitwy wielu ludzi, widzimy owoc tego, szczegolnie ostatni tydzien, piatek jakby dzien przelomu. Dziekujemy Wam wszystkim, ze jestescie z nami w modlitwach. wierzymy ze uzdrowienie Slawka dokonalo sie juz na krzyzu, gdy Jezus na nim umarl a potem zmartwychwstal, teraz to sie urzeczywistnia w naszym zyciu:):) Mnie to bardzo cieszy, widze jak kazdy dzien jest dniem gdzie stawiamy krok do przodu i ogladamy Boze uzdrownienie. To sie dzieje:):):) Bedac w Polsce Bog dal nam fragment, ktory sie urzeczywistnia: Ewangelia Jana 11: 4 " A uslyszawszy to Jezus, rzekl: Ta choroba nie jest na smierc, lecz na chwale Boza, aby Syn Bozy byl przez nia uwielbiony."
Dokladnie tego doswiadczamy i dlatego pisze o tym tak ot publicznie, bo chcemy w ten sposob oddac Bogu chwale za to czego dokonal , aby wszyscy mogli o tym sie dowiedziec ze Jezus jest prawdziwym, zywym Bogiem, ktory nas bardzo kocha.
to tyle na dzis jutro postaram sie dodac zdjecia, ale nie obiecuje, bo nie wiem o ktorej wyjezdzamy. Pozdrawiamy WAS bardzo mocno, zaczynamy juz troche tesknic:) Dziadostwa nasz kochane calujemy i krewnych takze, no a dla calej reszty ziomali usciski:):):):)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
